Przepyszna dwunastka

Dziś mija równo rok, od kiedy zaczęłam prowadzić Jednopalnikową, a ten wpis jest równo dwusetnym!;) Z tej okazji postanowiłam zrobić małe podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy – wybrałam z każdego wpis dla siebie najważniejszy. Wbrew temu, co mi się na początku wydawało, wcale nie było to takie łatwe. Z każdym wpisem jestem przecież emocjonalnie związana i zależy mi, żeby spodobał się Czytelnikom. Mogłabym wybrać najbardziej poczytny wpis z każdego miesiąca, ale pomyślałam, że chyba nie chcę tym tropem iść. Ostatecznie przedstawiam więc te przepisy, których wymyślenie i realizacja sprawiły mi najwięcej frajdy i które napawają mnie największą dumną, bo:

  1. choć w to nie do końca wierzyłam, wyszło dokładnie tak, jak chciałam,
  2. sprawiły, że odkryłam jakiś nowy i nieznany mi wcześniej kulinarny poziom,
  3. otworzyły mi oczy na coś, o czym wcześniej nie wiedziałam,
  4. sprawiły autentyczną radość moim najbliższym,

a to chyba najważniejsze 😉

CZERWIEC 2014

 Wybór padł na zupę neapolitańską, czyli krem serowo-warzywny z lubczykiem (przepis TUTAJ) i był dla mnie oczywisty, bo to mój pierwszy wpis. Jest to też dość symboliczne (choć niezamierzone), bo zupę neapolitańską w troszkę prostszej formie nauczyła mnie robić moja ciocia, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką i stawiałam w kuchni pierwsze kroki.

 

LIPIEC 2014

 Wśród wielu lipcowych wpisów jest taki, który zdążyłam wypróbować chyba największą liczbę razy, czyli przepis na twaróg (znajdziemy go TUTAJ), bo ma wśród moich najbliższych prawdziwego amatora. Mimo, że lubię eksperymentować w kuchni i (może oprócz rosołu i chleba) nieczęsto robię coś dwa razy zupełnie w ten sam sposób, to jednak okazuje się, że miło, kiedy ktoś kojarzy moją kuchnię z takim delikatnym serkiem i za każdym razem cieszy się z niego jak dziecko!;)

SIERPIEŃ 2014

 Odtworzenie niesamowitego smaku rosołu wołowego z wiedeńską wkładką (przepis TUTAJ) było dla mnie nie lada wyzwaniem, bo jadłam go rok wcześniej i jedyne, co pamiętałam, to to, że był głęboki, szlachetny i naprawdę doskonały. Jednak udało się zarówno ze smakiem rosołu, jak i z wkładką (której niemieckiej nazwy długo nie mogłam sobie przypomnieć).

WRZESIEŃ 2014

 Chyba jedynym przepisem na moim blogu, który mi się… przyśnił był te na serowe krokiety (dostępny TUTAJ). Co najciekawsze efekt był naprawdę rewelacyjny!;)

  • We wrześniu też zaczęłam prowadzić (ciągle przez siebie uzupełniany) Przewodnik po restauracjach (w tym także po tasyjkich tawernach). Znajdziemy go TUTAJ!

PAŹDZIERNIK 2014

 Przepis na domowe sushi (TUTAJ) dostarczył mi niesłychanie wielu emocji, gdyż – pomijając jakieś bardzo proste hosomaki, z którymi się zmierzyłam ponad dekadę temu – po raz pierwszy sama robiłam prawdziwą kolację sushi. W dodatku była to kolacja niespodzianka, więc bardzo się denerwowałam, czy wszystko wyjdzie tak, jak chciałam. Niespodziewanie wyszło i sprawiło ogromną radość, w dodatku nie tylko mnie. A poza wszystkim sam wpis okazał się pierwszym aż tak długim!;)

LISTOPAD 2014

 W listopadzie wrzuciłam co najmniej kilka przepisów na potrawy, z których jestem bardzo dumna i które bardzo smakowały moim gościom, jednak skoro mam wybrać tylko jeden, będzie nim ten na krem z dyni (znajdziemy go TUTAJ). Chyba dlatego, że moja dyniowa na pierwszego listopada jest już od lat pewnego rodzaju rytuałem, który bardzo lubię!;)

 

GRUDZIEŃ 2014

 Wiele przepisów wigilijnych umieściłam na blogu już wcześniej, więc za wpis grudnia uznam ten z przepisem na orzechowe świąteczne pierniczki manNi (znajdziemy go TUTAJ).

 

 

STYCZEŃ 2015

Za wpis stycznia uznałam przepis na tapenadę (TUTAJ), czyli cudowną prowansalską pastę z oliwek. Zostałam nią po raz pierwszy poczęstowana przez swoją rodzinę i od razu po przyjściu do domu zrobiłam ją sama – oczywiście troszkę po swojemu. Wyszło coś przepysznego!;)

  • W styczniu opublikowałam też długo przygotowywany powód mojej wielkiej dumy – Smakowity seans filmowy (dostępny TUTAJ), czyli przegląd filmów (krótko i długometrażowych, dokumentów, fabularnych, a nawet seriali, programów i reklam!) związanych z kulinariami. Po kliknięciu w każdy tytuł, można się zapoznać z moim opisem oraz zobaczyć zwiastun. Nieliczne filmy można nawet w całości zobaczyć na moim blogu!;)

LUTY 2015

 W lutym próbowałam po raz pierwszy swoich sił w pewnym konkursie i mimo że danie, w które włożyłam całe swoje serce, smak i kreatywność nie zostało zauważone, jednak owocem tej sytuacji są moje własne, autorskie Jednopalnikowe samosy, czyli indyjsko-góralskie pierożki z granatowym musem (przepis TUTAJ), z których jestem niesamowicie dumna!;)

  • Oprócz wielu przepisów, w lutym zamieściłam na Jednopalnikowej również stronę Smakowite piosenki (TUTAJ), stanowiącą przegląd piosenek związanych z kulinariami. Jestem muzykiem, więc ten pomysł prędzej czy później musiał mi przyjść do głowy.

MARZEC 2015

 Przez większą część marca chodził za mną czarny makaron. Nigdy go nie jadłam i właściwie nie spotkałam innego połączenia, niż z rybami lub/i owocami morza. Zależało mi na zrobieniu czegoś zupełnie oryginalnego, ale ostatecznie powstał czarny makaron linguine z owocami morza, pomidorkami koktajlowymi i halibutem w sosie sojowo-czekoladowym (przepis TUTAJ). Połączenie zatem dość tradycyjne, ale przełamane nieoczekiwanie rewelacyjnym halibutem w czekoladzie!;)

 KWIECIEŃ 2015

 Po pierwszym, marcowym razie z czarnym makaronem, którego mi jeszcze dość sporo zostało, przyszedł czas na większą kreatywność. Tak powstał czarny makaron z białą czekoladową chmurką z truskawkami polany sosem waniliowym (przepis TUTAJ). Od tego czasu biała czekoladowa chmurka z truskawkami gościła na naszym stole jeszcze kilka razy.

MAJ 2015

 Zaraz po swoim powrocie ze swojej ukochanej greckiej wyspy Thassos, postanowiłam sama przygotować pyszną  smażoną fetę z sezamem i miodem (σαγανάκι με μέλι και σουσάμι) (przepis TUTAJ), którą się zajadałam w tasyjskiej tawernie Simi – oczywiście z miodem, który stamtąd przywiozłam. Wyszło znakomicie!;)

Prowadzenie bloga okazało się niesamowitym doświadczeniem – w trudnych momentach odgrywał nawet  terapeutyczną rolę. Wbrew temu, co myślałam na samym początku (że to takie tam pisanie „dla siebie”, ewentualnie dla znajomych, żeby mieli w jednym miejscu wszystkie przepisy, o które pytają), okazało się, że udało mi się dotrzeć z Jednopalnikową do całkiem już sporej grupy Czytelników, co mnie niezwykle cieszy i zawsze motywuje. Dziękuję więc Wszystkim za ten rok i obiecuję w każdym kolejnym dawać z siebie jeszcze więcej!;)

Reklamy

6 thoughts on “Przepyszna dwunastka

  1. Pingback: Przepyszna dwunastka | FlyB - Kulinaria

  2. Pingback: Przepyszna dwunastka 2 | jednopalnikowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s