Krem z pieczonych papryk i pomidorów z dodatkiem jesiennych warzyw

I na późnojesienną słotę i na wczesną białą zimę, doskonale się sprawdzą gorące, gęste zupy kremy o głębokich, oryginalnych smakach, z mnóstwem warzyw i przypraw. Dziś proponuję krem z pieczonych papryk i pomidorów z gotowanym brokułem i marchewką, doprawiony pieczonym czosnkiem, cebulą, ziołami i kozim serem. Zupa idealnie odnajdzie się też na proszonych kolacjach i eleganckich przyjęciach!;)

SKŁADNIKI:

– 4 duże słodkie papryki spiczaste

– 2 większe pomidory śliwkowe

– duża cebula czerwona

– duża cebula czosnkowa

– 2 ząbki czosnku w łupinie

– oregano

– sól morska

– pieprz ziołowy

– oliwa z oliwek

– pół brokuła

– duża marchew

– łyżka koncentratu pomidorowego

– 200 ml jogurtu greckiego

– łyżka serka koziego (polecam dobry i niedrogi NaTurek)

– 2 łyżki słodkiej papryki w proszku

– odrobina mleka

– 2 własne bulionetki (jeśli ich nie mamy, możemy się wesprzeć sprawdzonymi przyprawami do zup lub pominąć ten krok, jednak bardzo polecam przygotowanie takich bulionetek, przepis na nie znajdziemy TUTAJ)

PRZYGOTOWANIE:

Papryki umyć, przekroić i usunąć z nich gniazda. Pomidory umyć i z samego czubka wykroić z nich tylko twardą część. Cebule obrać i przekroić na połowy, czosnek w łupinach przekroić wzdłuż. Garnek do pieczenia lub naczynie żaroodporne wysmarować cienką wartswą oliwy z oliwek, ułożyć na niej papryki, pomidory, cebule i czosnek, posywać oregano, odrobiną soli morskiej i pieprzu i wszystko piec ok. 50 minut. Umytą, obraną i pokrojoną marchew gotować z umytym i pokrojonym brokułem w lekko osolonej wodzie ok. 20 minut. Gotowane warzywa odcedzić i połączyć z pieczonymi warzywami oraz sokiem, jaki puszczą. Wszystko razem zbendować w mikserze na jednolitą masę, stopniowo dodając do miksowania jeszcze koncentrat pomidorowy, jogurt grecki, ser kozi, paprykę w proszku, odrobinę mleka i domowe bulionetki. W razie potrzeby dodać sól, pieprz i odrobinę cukru. Można też dolać trochę wody. Wszystko razem zagotować!;)

Zielony chłodnik z groszku, awokado i ogórka z miętą

Na upalne dni, gdy rzadko kiedy mamy ochotę nie tylko na zupę, ale nawet na obiad, idealnym rozwiązaniem są chłodniki – zimne, orzeźwiające, dodające energii zdrowe dania. Oprócz tradycyjnego chłodnika po litewsku, hiszpańskiego gazpacho czy chłodników ogórkowych, istnieje pewnie całe mnóstwo indywidualnych pomysłów na przeróżne warianty tej zupy. Dziś chciałabym się podzielić swoim autorskim przepisem na bardzo orzeźwiający, lekko słodkawy i bardzo zielony chłodnik z groszku, awokado i ogórka z miętą, skropiony sokiem z limonki.  Jeśli jednak nie przepadamy za chłodnikami, a spodobał nam się ten przepis, z powodzeniem możemy nie dolewać wody i zrobić z niego dip do chrupkich przekąsek. W każdej wersji smakuje wybornie!;)

SKŁADNIKI:

– opakowanie mrożonego groszku (tani i dobry dostaniemy TUTAJ)

– dojrzałe awokado

– ogórek zielony

– 200 g świeżych liści szpinaku (tanie i dobre dostaniemy TUTAJ)

– 0,5 doniczki świeżych oberwanych listków mięty

– 2 ząbki czosnku

– limonka

– sól himalajska

– pieprz ziołowy

– woda

PRZYGOTOWANIE:

Limonkę włożyć do miseczki z wrzątkiem. Groszek trochę rozmrozić i zmiksować (razem z lodem) na jednolitą masę w blenderze. Dodać obrane i pokrojone w kostkę awokado, ⅓ umytego, obranego i pokrojonego w kostkę zielonego ogórka, umyte liście szpinaku, umyte listki mięty, wyciśnięte ząbki czosnku, sól i pieprz. Dolać wodę na oko tak, żeby uzyskać odpowiadającą nam gęstość i doprawić do smaku. Pozostałe ⅔ umytego i obranego ogórka pokroić w drobniutką kostkę i wrzucić do garnka. Limonkę wyjąć z wrzątku, przekroić i wycisnąć z niej cały sok do naszego chłodnika, a potem wymieszać. Zalać chłodnikiem pokrojonego w kostkę ogórka i włożyć wszystko do lodówki. Podawać zimne ozdobione kroplą oliwy z oliwek i liściem mięty np. z grzankami crostini!;)

Domowa bulionetka warzywno-mięsna

Za samodzielne zrobienie bulionetki do zup i sosów zabierałam się dość długo i już od dawna. W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów, które koniec końców są do siebie dosyć podobne, więc postanowiłam się niczym nie inspirować i stworzyć swoją własną esencję idealnego rosołu, która sprawdzi się idealnie zamiast soli i kupnej kostki w większości dań.
Polecam przygotowanie bulionetki równolegle z przygotowywaniem rosołu – przed dodaniem do mięsa warzyw i soli, wykorzystajmy mięsny wywar. Jeśli chcemy, by nasza bulionetka była bardziej „uniwersalna”, czyli warzywna, bez problemu możemy pominąć dodanie do niej wywaru mięsnego.
Jeśli nie daj Boże spróbujemy naszą bulionetkę w trakcie robienia i załamiemy się ilością soli lub już na etapie czytania podana przeze mnie ilość soli nas rozjuszy, pamiętajmy proszę, że istotą bulionetki jest to, że jedynie doprawiamy nią zupę lub sos (których już niczym później nie solimy), więc musi być ona bardzo słona i intensywna. Oczywiście możemy dać mniej soli. Pamiętajmy jednak, by używać tylko soli himalajskiej!;)

SKŁADNIKI:

– mały pęczek koperku (albo pół dużego)

– mały pęczek natki pietruszki (albo pół dużego)

– pół pęczka szczypiorku

– duży por

– 0,5 selera

– 3 marchewki

– 3 pietruszki

– średnia cebula

– średnia cebula czerwona

– maleńki kawałek świeżego i obranego imbiru

– 3 duże liście laurowe

– 2 ząbki czosnku

– 3 ziela angielskie

– 5 – 7 ziarenek czarnego pieprzu

– 30 g suszonej cebuli szalotki (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

– 60 g suszonej włoszczyzny (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

– 15 g curry

– 15 g suszonej słodkiej papryki

– 50 g suszonego lubczyku

– 15 ml oliwy z bazylią

– 150 g soli himalajskiej (dobrą dostaniemy TUTAJ)

– 100 ml niesolonego wywaru mięsnego (najlepiej drobiowo-wołowego)

PRZYGOTOWANIE:

Koperek, natkę pietruszki, szczypiorek i pora drobno pokroić, a potem wrzucić do dużej miski. Seler, marchewki i pietruszki obrać i zetrzeć na tarce do tej samej miski. Obie cebule podpalić  na ogniu z każdej strony (ja nadziałam je na patyczek do szaszłyków i podpalałam na gazie, bezpośrednio nad rozpalonym palnikiem). Osmalone (a nawet spalone) łupiny wrzucić do miski, a obrane cebule drobno skroić i również dodać do reszty wraz ze startym na małej niewielkim kawałkiem obranego imbiru. Dodać świeżo wyciśnięty czosnek. W moździerzu rozdrobić liście laurowe, ziele angielskie i czarny pieprz. Wrzucić je do miski. Na końcu dodać jeszcze suszoną szalotkę, suszoną włoszczyznę, curry, słodką paprkę, lubczyk, oliwę, sól himalajską i niesolony wywar mięsny (jeśli mamy tylko solony, dodajmy mniej soli). Całość wymieszać w blenderze na gładką masę. Potem wlać do garnka z grubym dnem i – trzymając na wolnym ogniu – zagotować, cały czas mieszając. Gotową masę włożyć albo do pojemnika na kostki lodu w zamrażalniku (co polecam) albo do słoiczka w lodówce. Bulionetkę można trzymać w lodówce nawet kilka tygodni. Pamiętajmy też, że dzięki soli nigdy nie zamarznie w zamrażalniku zupełnie, a tam możemy ją trzymać jeszcze dłużej!;)

Grochówka na wędzonce

Jako osoba szczycąca się tym, że jest absolutnie wszystkożerna, muszę się przyznać, że istnieje kilka potraw, które nie są potrawami mojego pierwszego wyboru. Owszem, zjem je, mogę nawet docenić, jeśli są przygotowane znakomicie, ale nie zamówiłabym ich z własnej woli w restauracji. Do tego bardzo wąskiego grona zalicza się właśnie grochówka. Z tego właśnie powodu tak długo nie pojawiała się na moim blogu, aż w końcu stwierdziłam, że z kronikarskiego obowiązku trzeba się z nią w końcu zmierzyć, a jej przygotowanie opisać. Wyszła całkiem przyzwoita, sycąca – a postronni stwierdzili nawet, że pyszna – zupa o cudownym aromacie wędzenia, idealna na zimowe wieczory, duży głód i mały budżet!;)

SKŁADNIKI:

– ok. 50 dag łuskanego grochu

– 60 dag żeberek wędzonych (dobre dostaniemy TUTAJ)

– 20 dag wędzonego boczku

– 30 dag kiełbasy wiejskiej

– cebula czosnkowa

– 2 duże ziemniaki

– garść suszonych borowików

– 2 ząbki czosnku

– suszony majeranek

– suszony lubczyk

– mielony kminek

– szklanka bulionu warzywnego

– liść laurowy

– ziele angielskie

– pieprz

– sól

*opcjonalnie skórka chleba

PRZYGOTOWANIE:

Borowiki namoczyć i zostawić. Do oddzielnej miski przesypać groch, również zalać go zimną wodą i zostawić na minimum 3 godziny (lub całą noc). Następnie odcedzić namoczony groch i włożyć go do dużego garnka. Zalać wrzątkiem i dodać żeberka wędzone (ze skórą, nie krojone), pokrojony w małą kostkę boczek wędzony bez skóry, pokrojoną w kostkę kiełbasę wiejską, drobno posiekaną cebulę, umyte, obrane i pokrojone w małą kostkę ziemniaki, odcedzone i pokrojone borowiki, przekrojone na pół ząbki czosnku, garść majeranku, garść lubczyku, szczyptę mielonego kminku, liść laurowy, ziele angielskie i ziarna pieprzu. Od momentu zagotowania wody, gotować wszystko na niedużym ogniu, od czasu do czasu mieszając ok. godziny.
Jeśli boimy się, że zupa się przypali, dobrym patentem jest gotowanie jej ze skórką chleba (którą po ugotowaniu zupy z niej wyjmujemy).
Pod koniec gotowania połączyć zupę z wywarem warzywnym, w razie potrzeby dodać sól!;)
P.S. Tradycyjnie do grochówki nie dodaje się śmietany, słyszałam nawet teorie, że ona zupełnie z grochówką nie idzie w parze. Ja jednak zaryzykowałam i zabieliłam moją zupę niewielką ilością śmietany – efekt był naprawdę znakomity, więc śmiało mogę to polecić!;)

Krem z pieczonych buraków z borówką

Od jakiegoś czasu chodził za mną krem z pieczonych buraków. Postanowiłam troszkę poeksperymentować i połączyć buraki nie tylko z dość oczywistą fetą (dokładnie serkiem typu feta), ale też dorodną borówką. Efekt okazał się fantastyczny – krem zyskał słodkawy, ale nienachalny aromat. Zupa idealnie nadaje się na eleganckie przyjęcia!;)

SKŁADNIKI:

– 1 kg buraków

– opakowanie serka typu feta (tani i dobry dostaniemy TUTAJ)

– 125 g świeżych borówek amerykańskich (lub kanadyjskich)

– 200 ml mleka

– 200 – 300 ml wrzątku

– pomarańcza

– połowa cytryny

– sól morska

– pieprz ziołowy

– szczypta chilli

– kilka kropli oliwy z oliwek

PRZYGOTOWANIE:

Buraki porządnie umyć oraz odkroić i wyrzucić końce. Pokroić na ćwiartki i włożyć w naczyniu żaroodpornym do piekarnika lub do garnka do pieczenia. Pod spód wlać kilka kropli oliwy z oliwek. Piec aż zmiękną. U mnie wystarczyła godzina (jeśli jednak nie będą do tego czasu miękkie – piec dłużej). Pod koniec pieczenia posypać solą. Gotowe buraki zmiksować w blenderze z borówkami, serkiem typu feta, mlekiem, świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy i z połowy cytryny, solą morską, pieprzem ziołowym i szczyptą chilli. Gładki jednolity krem wlać do garnka, dodać wrzątku oraz soli i pieprzu do smaku!;)

Rosół drobiowo-wołowy z gęsimi żołądkami

Rosół

Na domowy rosół podawałam już na swoim blogu dwa przepisy (TUTAJ i TUTAJ). Oba bardzo lubię i w równym stopniu stanowią idealną bazę do pysznych zup, jednak postanowiłam wreszcie poświęcić mu wystarczającą ilość czasu i serca (ściślej – żołądka… gęsiego 😉 ) i zrobić prawdziwy, aromatyczny, pozostający długo w pamięci i na podniebieniu bulion. Mogę tylko napisać, że pomidorowa, którą zrobiłam na jego bazie następnego dnia, była moją najlepszą dotychczasową, a jest to – w moim wykonaniu – zupa bardzo wysoko notowana przez mych współbiesiadników!;)

SKŁADNIKI:

– ok. 1 kg gotowej porcji rosołowej kurczaka zagrodowego (lub udka i pałki kurczaka)

– szponder wołowy ok. 30 dag

– 4 gęsie żołądki

– garść suszonych podgrzybków

– pół doniczki liści świeżego lubczyku (tani i dobry dostaniemy TUTAJ)

– 4 ząbki czosnku

– cebula

– 4 marchewki

– 2 – 3 pietruszki

– natka pietruszki

– garść suszonego lubczyku

– seler

– por

– 2 -3 ziarna ziela angielskiego

– 2 liście laurowe

– sól

– pieprz

– 3 krople cytryny

PRZYGOTOWANIE:

Namoczyć podgrzybki w zimnej wodzie. Umyte kawałki kurczaka, umyty szponder oraz umyte podroby włożyć do garnka z zimną wodą i zagotować. Dodać ziele angielskie, liście laurowe i pieprz. Gotować na małym ogniu (rosół powinien bulgotać) ok. 2 godzin. Dodać umyte, obrane i pokrojone w kostkę marchewki, pietruszki, selera i pora. Z cebuli zdjąć jedynie wierzchnią warstwę łupiny i podpalić na ogniu z każdej strony (ja nadziałam ją na patyczek do szaszłyków i podpalałam na gazie, bezpośrednio nad rozpalonym palnikiem). Łupina cebuli może się całkowicie osmalić – wrzucamy podpaloną cebulę w całości do rosołu, a potem jeszcze czosnek, natkę pietruszki, świeży i suszony lubczyk oraz namoczone podgrzybki. Gotować na wolnym ogniu wszystko razem jeszcze godzinę. Pod sam koniec dosypać sól i pieprz. Przecedzić rosół, oddzielić z wycedzonych rzeczy żołądki, podgrzybki i trochę marchewki. Pokroić je na małe kawałeczki i wrzucić do klarownego bulionu. Wszystko razem jeszcze raz zagotować, skropić cytryną i gdyby zupa była jeszcze zbyt mało wyraźna, dodać ziele angielskie, liść laurowy i ząbek czosnku i gotować na małym ogniu jeszcze ok. 5 – 10 minut. Podawać z makaronem i świeżą natką pietruszki!;)

Krem z dyni z pomarańczą

Nie planowałam specjalnej modyfikacji swojego sprawdzonego już przepisu na krem z dyni, jednak ponieważ przygotowywałam ją w tym roku  dla znacznie większej liczby gości i być może trafiłam również na bardziej, niż zazwyczaj mdłą dynię, trzeba było troszkę jeszcze inaczej mój krem podrasować. Powstała wyraźna, pikantna (wszystko zależy od tego, ile dokładnie dodamy pieprzu cayenne – miłośnicy ostrości mogą zaszaleć!), ale równocześnie delikatna, trochę słodkawa, trochę kwaskowata zupa, która doskonale rozgrzewa. Zmiana przepisu, który podawałam rok temu (znajdziemy go TUTAJ) nie jest diametralna, ale wydaje mi się, że każda z tych zup jest jednak inna, a na żadną nie brakuje tu przecież miejsca!;)

SKŁADNIKI:

– ok. 2 kg umytej, obranej i pokrojonej na małe kawałki dyni

– opakowanie mrożonej włoszczyzny w paski (lub tacka świeżej)

– imbir świeży (obrany kawałek wielkości kciuka)

– ok. 600 ml mleczka kokosowego (czyli 1,5 opakowania; tanie i dobre dostaniemy TUTAJ)

– kilka kropli mleczka Gostyń

– odrobina mleka

– 3 łyżki śmietany

– świeżo wyciśnięty sok z połowy dużej pomarańczy

– szczypta słodkiej papryki w proszku

– szczypta pieprzu cayenne

– szczypta curry

– garść suszonego lubczyku

– 2 kostki rosołowe: wołowa i drobiowa (lub szklanka własnego bulionu drobiowo-wołowego)

– ziele angielskie

– liść laurowy

– 2 ząbki czosnku

– pieprz czarny

– sól

– cukier

– kilka kropli dobrej oliwy z oliwek

– garść pestek z dyni

– garść wiórków kokosowych

PRZYGOTOWANIE:

Włoszczyznę i dynię gotować 25 min. z zielem angielskim, liściem laurowym, pieprzem, czosnkiem i imbirem. Po ich upływie wyjąć ziele angielskie i liść laurowy, a potem zmiksować ugotowane warzywa z czosnkiem, imbirem, pieprzem wraz z mleczkiem kokosowym, mleczkiem Gostyniem, mlekiem, śmietaną, papryką w proszku, pieprzem cayenne i curry. Krem zagotować z kostkami (lub bulionem), sokiem z pomarańczy i lubczykiem. Dodać sól, pieprz i cukier do smaku oraz odrobinę oliwy z oliwek. Podawać z pestkami dyni oraz wiórkami kokosowymi!;)

Krem kokosowo-waniliowy z białą czekoladą

Nie jestem amatorką mlecznych zup, ale wymyśliłam krem, który bardzo przypadł wszystkim próbującym do gustu. Można go z powodzeniem potraktować jak alternatywę dla tradycyjnego śniadania albo podwieczorku!;)

SKŁADNIKI:

– mały świeży kokos (dobry dostaniemy TUTAJ)

mleczko kokosowe 400 ml (tanie i dobre dostaniemy TUTAJ)

– ok. 80 g wiórków kokosowych

– laska wanilii

– opakowanie białej czekolady (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

– ok. 350 ml mleka

PRZYGOTOWANIE:

Opukać wszystkie trzy dziurki na dole kokosa. Tę, która będzie najbardziej miękka, otworzyć przy pomocy korkociągu.  Wypływającą z kokosa wodę wlać do miski. Nie w każdym kokosie jest dużo wody kokosowej, więc nie zrażajmy się, jak nie wypłynie w imponujących ilościach. Wodę przecedzić. Otworzyć kokos w poprzek przy pomocy młotka – opukać go dookoła, a potem otworzyć, kiedy pęknie. W razie możliwości zachować nienaruszoną połówkę do podania (lub sfotografowania) zupy. Obierając z łupin (przy pomocy młotka, a potem nożyka) wykroić biały owoc, dokładnie go umyć, pokroić w drobną kostkę i wrzucić do miksera z wodą kokosową, wiórkami kokosowymi i mleczkiem kokosowym. Zetrzeć na jednolitą, gęstą masę. Włożyć do garnka, dolać mleko i zagotować. Potem wziąć jeden garnek, do którego zmieści się cała pokruszona biała czekolada i drugi większy, do którego zmieści się ten pierwszy z czekoladą. Wrzątek wlać jedynie do drugiego, większego garnka, w którym gotujemy mniejszy garnek z samą czekoladą. Trzeba od czasu do czasu mieszać i zdjąć z gazu dopiero, kiedy uzyskamy płynną czekoladę bez grudek. Przelać rozpuszczoną białą czekoladę do naszego kremu i z przekrojonej na pół laski wanilii wydłubać łyżką ziarenka, a na końcu włożyć połowy laski wanilii. Gotować na małym ogniu ok. 3 – 5 minut. Po zdjęciu z ognia wyjąć połówki wanilii. Podawać w połówce kokosa!;)

Pietruszkowy krem z pietruszkowym chipsem

Zachwycona pietruszką – jednym z najzdrowszych warzyw, postanowiłam wymyślić zupę na jej cześć. Wyszedł doskonały gęsty, odrobinę słodkawy krem. Tradycyjny groszek ptysiowy zastąpiłam własnoręcznie wykonanymi lekko pikantnymi chipsami z pietruszki. Polecam podawanie ich w oddzielnej miseczce – na jedną porcję zupy nie można przesadzić z liczbą wyraźnych w smaku chipsów!;)

SKŁADNIKI:

CHIPSY PIETRUSZKOWE:

– 0,5 kg korzenia pietruszki

– pieprz cytrynowy

pietruszka suszona (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

– suszony lubczyk

– sól

oliwa z oliwek (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

KREM PIETRUSZKOWY:

– 1 kg korzenia pietruszki

– natka pietruszki

pietruszka suszona (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

– 0,5 opakowania mrożonej włoszczyzny

– suszony lubczyk

– 2 kostki rosołowe Knorra z pietruszką i lubczykiem

– 3 ząbki czosnku

– liść laurowy

– ziele angielskie

– 3 ziarna czarnego pieprzu

– pieprz czarny mielony

– 2 łyżki śmietany

– odrobina sosu sojowego Kikkoman

PRZYGOTOWANIE:

CHIPSY PIETRUSZKOWE:

Do małej miski wsypać trochę pieprzu cytrynowego, suszonej pietruszki, lubczyku i soli i podlać wszystko niewielką ilością oliwy. Proporcje są na oko, ale wszystko razem powinno stanowić dość gęstą masę. Pietruszki umyć, obrać i pokroić w paski, a potem włożyć do miski z przyprawioną oliwą. Odstawić na ok. 10 – 15 minut. Po ich upływie włożyć do rozgrzanego piekarnika (lub garnka do pieczenia) i piec ok. 15 – 20 minut. Po wyjęciu z piekarnika wyłożyć na ręcznik papierowy.

KREM PIETRUSZKOWY:

Pietruszkę umyć, obrać i pokroić. Gotować ok, 20 minut z włoszczyzną, umytą i posiekaną natką, liściem laurowym, zielem angielskim, ziarnami pieprzu, połową opakowania suszonej pietruszki, szczyptą suszonego lubczyku i obranymi i przekrojonymi wzdłuż ząbkami czosnku. Na końcu dodać kostki rosołowe, szczyptę mielonego pieprzu, śmietanę i w razie potrzeby odrobinę sosu sojowego. Wyjąć liść laurowy i ziele angielskie i zmiksować wszystko na jednolitą masę. Podawać z chipsami pietruszkowymi!;)

Wegetariański obiad V

Zdrowa „zupka chińska”

Większość z nas ma świadomość, jak wielkim złem są błyskawiczne zupki chińskie. Jednak prawdopodobnie każdy z nas ma w gronie bliższych lub dalszych znajomych kogoś, komu nie przeszkadzają walory smakowe takowych oraz – co gorsza – cała tablica Mendelejewa w nich zawarta. Nikogo nie można do niczego przekonywać na siłę, ale jeśli martwimy się o zdrowie bliskich, zawsze możemy zaproponować im zdrową alternatywę nawiązującą smakiem do ich ulubionego (a nam spędzającego sen z powiek) produktu, naładowaną wszystkim, co zdrowe i dobre. Wyjątkiem może być makaron chiński, ale i ten stopniowo będziemy mogli zastąpić czymś lepszym. W wielkich zmianach ważne są jednak małe kroki. Nie szczędźmy natki pietruszki – zarówno tej dodanej do gotowanego bulionu, jak i świeżej, którą posypiemy całość – pietruszkowe niejadki i tak skupią się na intensywności zupy, nie zauważając przemyconej w zielonym solidnej dawki wapnia, magnezu, potasu i żelaza!;)
Jeśli chodzi o aspekt czasowy, zawsze możemy zrobić większą porcję bulionu raz i odpowiednio doprawiony zamrozić w porcjach. Późniejsze przygotowanie zupki z mrożonki zajmie dokładnie tyle samo czasu, co zrobienie tej kupionej w sklepie, a będzie dla wszystkich zdecydowanie lepsze i zdrowsze!;)

SKŁADNIKI:

– 4 szklanki świeżo ugotowanego bulionu drobiowo-wołowo-warzywnego (na kościach i z lubczykiem)

– 2 – 3 łyżki mieszanki warzyw suszonych

– 2 łyżki suszonego lubczyku

– 1 ząbek czosnku w łupinie

– świeża natka pietruszki

– szczypta imbiru

– szczypta chilli

– szczypta curry

– makaron chiński mie (dostępny TUTAJ i TUTAJ)

PRZYGOTOWANIE:

Ugotowany, aromatyczny rosół odcedzić i 4 szklanki czystego bulionu wlać do rondelka. Wrzucić do niego suszone warzywa, lubczyk, ząbek czosnku w łupinie, pół świeżej natki pietruszki posiekanej drobno, imbir, chilli i curry. Gotować na małym ogniu ok. 5 minut. Po ich upływie wyjąć czosnek w łupinie i zalać gorącą zupą połamany makaron. Odczekać chwilkę, aż zmięknie i podawać z garścią świeżej posiekanej natki pietruszki!;)