Pizza Dominium

ul. Krupówki 51
www.pizzadominium.pl

Pizza Dominium na Krupówkach… będzie to jedna z tych recenzji, których nie chciałabym musieć pisać, mianowicie „ku przestrodze”, choć jedzenie wcale nie było takie złe. No ale od początku.
Wybrałam się do tej pizzerii z bardzo pozytywnym nastawieniem. Od wejścia wygląd wydawał mi się bardzo obiecujący i zachęcający. Okazało się, że są trzy sale. Z trzeciej, która spodobała mi się najbardziej, zostałam niestety na wstępie wyrzucona, gdyż „nie bez powodu przed wejściem do niej stało krzesło”, jak mnie pouczył pan kelner. Krzesło stało owszem, ale z boku (pośród wielu innych krzeseł zresztą), a przecież zawieszenie jakiejś taśmy czy kartki z informacją nie jest dużą trudnością, a znacznie ułatwia komunikację z klientami.
Trudno, zajęłam inne miejsce w drugiej sali. I powoli zaczęły się wyłaniać mankamenty zagospodarowania wnętrza, które wcześniej mi się dość podobało. Musiałam się trochę nagimnastykować, by znaleźć takie krzesło, na którym siedząc, nie byłam oślepiana przez boczną lampę. Niezrażona zauważyłam, że męczący, ciągły dźwięk (gis razkreślne zresztą), który wzięłam za pracę jednej z kuchennych maszyn, nie ustaje. Ten sam, co wcześniej kelner, odpowiadając na moje (zadane twierdząco) pytanie czy ten dźwięk w końcu zniknie, odpowiedział, że nie i że jest tu od początku istnienia restauracji. Właściwie nie powinien mi przeszkadzać, gdyż „to nie z radia ani zepsutych głośników, tylko z komputera”. Na moje – dźwięk to dźwięk, ale jako muzyk pewnie się nie znam.
Kolejny więc raz się przeniosłam, tym razem do pierwszej sali, gdzie dźwięk był znacznie mniej słyszalny. Jak na dłoni jednak był widzialny brud i kurz…
Co do samego jedzenia – ogromne zastrzeżenia mam do karty. Wielkość pizzy określona jest w niej jako „mała, średnia, duża, XXL”. Na stronie internetowej są rozmiary, jednak w karcie menu rzetelnej informacji brak. Znów trzeba pytać pana kelnera, który ze zniecierpliwieniem odpowiada: „największa ma 41 cm, a każda kolejna jest 5 cm mniejsza”. Można sobie policzyć w głowie, jednak należę do osób, które lubią mieć możliwość przeczytania. Kolejnym niezrozumiałym dla mnie zabiegiem jest podział pizzy na zwykłą (Pizza) i domową (Pizza Della Cassa). Jedna od drugiej nie różni się ani ciastem ani sposobem podania, a… „składnikami” (tak, tak, znów zniecierpliwienie na twarzy kelnera). Przecież każda pizza różni się od innej składnikami. Uderzyły mnie też bardzo wysokie ceny (mała pizza ok. 25 – 30 zł). Ostatecznie zdecydowałam się na Calzone Greco (22,90), które akurat było bardzo dobre i – mimo że z wyglądu wydało się mi zbyt tłuste – jednak okazało się zadziwiająco smaczne, więc mogę je polecić. Jednak kiedy mój towarzysz zapytał o sosy, kelner opryskliwie skomentował pytanie, zamiast grzecznie wyjaśnić, że opisane w karcie sosy znajdują się już w środku calzone.
Wisienką na torcie było piętnastominutowe oczekiwanie na rachunek (przy prawie pustej sali), aż w końcu – dopiero po naszym dopraszaniu się o zapłacenie – towarzysz, chcąc płacić kartą, został „zaproszony do terminala”.
Pizza Dominium jest dla mnie typowym, choć smutnym przykładem tego, jak można w jedzeniowo całkiem sensownym miejscu zrazić klientów brakiem wychowania, myślenia i sprzątania. Moja noga już tam na pewno nie postanie, choć Calzone Greco bym jeszcze zjadła. Na szczęście mamy w Zakopanem też włoską trattorię z prawdziwego zdarzenia.

JEDNOPALNIKmałyJEDNOPALNIKmały nie rekomenduję, ale można zjeść

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s