„Ugotowany”

scenariusz: Steven Knight
reżyseria: John Wells
gatunek: dramat, komedia
produkcja: USA
oryginalny tytuł: Burnt
pełny opis filmu wraz z obsadą

Powstało już wiele filmów o środowisku kucharzy, trudnych, lecz genialnych szefach kuchni, ogromnych ambicjach, wielkich marzeniach, wysoko postawionych poprzeczkach i cenie, jaką płaci się za swój talent. „Ugotowany” nie jest ani zaskakujący, ani oryginalny, jednak wydaje mi się, że wcale nie ma taki być i że nie jest to żaden jego minus. Wszystkim, którym podobał się „Szef”, „Ugotowany” przypadnie do gustu, bo w samej fabule można doszukać się podobieństw. Ci, których urzekła prosta, choć przyjemna  produkcja „Faceci od kuchni”, też nie będą zawiedzeni. Sama nie jestem wielką fanką żadnego z wyżej wymienionych filmów, a obejrzenie „Ugotowanego” sprawiło mi autentyczną przyjemność. To, co go odróżnia od innych podobnych dzieł, to przede wszystkim obecny w większości ujęć food porn (który w „Szefie” był jedynie w śladowych ilościach), który wręcz kipi wszędzie tam, gdzie w kadrze pojawia się jedzenie, a pojawia się oczywiście bardzo często. W tym miejscu warto wspomnieć nazwisko odpowiedzialnej za tak piękne przygotowanie potraw stylistki żywności, Nicole Herft. Artystyczne i dynamiczne ukazanie zapalania palników czy krojenia turbota lub smażenia krewetek to sceny, które każdy z nas już gdzieś kiedyś widział, ale które zawsze urzekają, a już zwłaszcza w takim natężeniu.
Kolejnym wyróżnikiem tego filmu jest głębia i prawdziwość opowiadanej historii – naprawdę możemy w nią uwierzyć, bo role są bardzo dobrze napisane, a grający głównego bohatera Bradley Cooper jest znakomitym aktorem. Najkrócej mówiąc – i nie zdradzając niczego – „Ugotowany” opowiada o demonach, które w sobie nosimy, o szukaniu siebie samego i właściwej dla siebie drogi, a także o ambicji, samotności i skorupie, w którą czasem się chowamy. Całości dopełnia znakomita muzyka Roba Simonsena.
Może próżno szukać tu sztuki przez duże „S”, jednak bez wątpienia zobaczymy tu najpiękniej uchwyconą sztukę mięsa w historii amerykańskiej kinematografii. Gorąco polecam ten film!;)

ZWIASTUN:

Reklamy