Spaghetti bolognese w greckim stylu

Spaghetti

Spaghetti bolognese jest włoską potrawą, którą zna prawie każdy. Jednak danie pod tą samą nazwą na greckiej wyspie Thassos (zwłaszcza w znakomitej restauracji Fish Tavern) smakuje zupełnie inaczej niż to, do czego możemy być przyzwyczajeni. Myślę, że głównie za sprawą trochę innych ziół i przypraw. Dziś proponuję więc grecką wersję spaghetti bolognese, którą zachwycimy naszych gości, nie napracowując się przy okazji za bardzo!;)

SKŁADNIKI:

– 50 dag mielonego mięsa wieprzowego

– 2 pomidory (poza sezonem, mogą być dwa całe z puszki)

– posiekana w kostkę czerwona cebula

– 2 ząbki czosnku

– liść laurowy (w miarę możliwości najlepiej własnoręcznie zrywany w Grecji 😉 )

gotowa grecka mieszanka przypraw do spaghetti lub gałka muszkatołowa, oregano, bazylia, czarny pieprz, cynamon, szafran, papryka

– sól

– makaron spaghetti (tani i dobry dostaniemy TUTAJ)

oliwa z oliwek (tanią i dobrą dostaniemy TUTAJ)

PRZYGOTOWANIE:

Na rozgrzanej na patelni oliwie usmażyć mielone mięso. Wycisnąć do niego czosnek i dodać gotową lub przyrządzoną przez siebie mieszankę przypraw do spaghetti z solą do smaku. Pomidory umyć, pokroić w kostkę i podsmażyć na rozgrzanej oliwie, aż będą miękkie, posolić i połączyć je z mięsem. Zeszklić cebulę i dodać do sosu. Całość wymieszać i dusić ok 5 minut z liściem laurowym (gdyby przywierało, dolać odrobinę wrzątku). Większą część sosu – bez liścia laurowego – zmiksować na gładką masę, połączyć z resztą i wymieszać. W osolonej wodzie z kilkoma kroplami oliwy ugotować makaron spaghetti, odcedzić, włożyć do mięsnej masy i wymieszać!;)

Reklamy

Czarny makaron linguine z owocami morza, pomidorkami koktajlowymi i halibutem w sosie sojowo-czekoladowym

Czarny makaron fascynował mnie już od jakiegoś czasu, choć nigdy dotąd nie miałam okazji go spróbować. Postanowiłam to zmienić, robiąc lekką romantyczną kolację z jego udziałem. Wiadomo, że doskonale smakuje (i wygląda!) z rybami i owocami morza. No i tu właśnie pojawił się pewien problem. Owoce morza – choć szlachetne, zdrowe i pyszne – ciągle w wielu osobach wywołują niepokój. Są też i tacy, którzy mają medyczne przeciwwskazania do ich jedzenia. Jeśli – jak u mnie – najdzie nas wzmożona chęć zjedzenia na kolację we dwoje krewetek i kalmarów, a z wyżej wymienionych powodów będziemy w niej bardzo odosobnieni, możemy współtowarzyszowi przygotować wersję alternatywną tego dania, zamieniając krewetki i kalmary na większą liczbę pokrojonych paluszków surimi. Cała reszta przygotowań pozostanie bez zmian. Co prawda gotowanie na nie dwie, lecz trzy patelnie w kuchni jednopalnikowej jest troszkę skomplikowane, ale oczywiście nie jest niemożliwe!;)

SKŁADNIKI:

– mrożone kalmary pierścienie op. 250 g (polecam tanie i dobre Family Fish, dostępne TUTAJ)

– mrożone krewetki Vannamei białe op. 250 g (dostępne TUTAJ)

– płat mrożonego halibuta

– opakowanie paluszków z surimi (najtańsze i bardzo dobre znajdziemy TUTAJ)

– ok. 20 pomidorków koktajlowych pokrojonych na ćwiartki

– 4 ząbki czosnku

– drobno posiekana natka pietruszki

– tabliczka czekolady mlecznej Wedla (bez dodatków)

– 75 ml sosu teriyaki (tani, ale bardzo dobry dostaniemy TUTAJ)

– 25 ml sosu sojowego Kikkoman

– 50 ml ekspandowanych nasion amarantusa (lub białego sezamu)

– czarny makaron linguine nero di seppia z semoliny (dostaniemy go TUTAJ)

– masło klarowane

– oliwa z oliwek

– sól

– pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Kalmary, krewetki i halibuta rozmrozić, wkładając do trzech oddzielnych misek z zimną wodą na mniej więcej 2 godziny. Potem wyjąć i dobrze osuszyć ręcznikiem papierowym. (Nie jest to konieczne, ale osobiście nie lubię niejadalnych części na talerzu, więc usunęłam z krewetek pozostający na nich fragment pancerza.) Podsmażyć (ja robiłam to partiami) na maśle klarowanym krewetki, kalmary, pokrojone w kosteczkę paluszki surimi, natkę pietruszki oraz pomidorki koktajlowe. Smażyć krótko, do czasu, aż zmiękną. Połączyć ze świeżo wyciśniętym czosnkiem, pieprzem i ewentualnie solą do smaku i dusić jeszcze na małym ogniu ok. 2 minut. Odstawić patelnię.
Wziąć jeden garnek, do którego zmieści się cała pokruszona czekolada i drugi większy, do którego zmieści się ten pierwszy z czekoladą. Wrzątek wlać jedynie do drugiego, większego garnka, w którym gotujemy mniejszy garnek z samą czekoladą. Trzeba od czasu do czasu mieszać i zdjąć z gazu dopiero, kiedy uzyskamy płynną czekoladę bez grudek. Do tak przygotowanej czekoladowej masy dodać sos sojowy, teriyaki i nasiona amarantusa (lub biały sezam). Rozmrożonego i osuszonego halibuta pokroić w kostkę, podsmażyć do ścięcia na niewielkiej ilości oliwy z oliwek (nie dodając żadnych przypraw), a potem wrzucić do sojowo-czekoladowego sosu.
Ugotować makaron do miękkości w lekko osolonej wodzie z dodatkiem kilku kropli oliwy z oliwek. Położyć makaron na talerzu. Na rozgrzaną na patelni oliwę z oliwek wrzucić smażonego halibuta, wyjętego łyżką cedzakową z sosu sojowo-czekoladowego. Zarumienić z obydwu stron i ułożyć na makaronie. Potem podsmażyć (chwilkę, jedynie do podgrzania) patelnię z owocami morza, pietruszką, pomidorkami i czosnkiem i również ułożyć je na makaronie. Całość posypać odrobiną świeżej natki pietruszki. Jeśli wszyscy możemy pić alkohol, smak pięknie podkręci dobre wino białe lub różowe do makaronów, ryb i owoców morza!;)

Spaghetti carbonara

Spaghetti Carbonara

Moja Carbonara odbiega od tej typowej włoskiej – to raczej wariacja na jej temat. Ten przepis idealnie sprawdza się w sytuacjach, w których nie mamy za bardzo czasu ani funduszy na wielki wystawny obiad. Większość składników oprócz boczku zawsze mam w domu, a ten z kolei nie jest ani drogim ani deficytowym towarem!;)

SKŁADNIKI:

– ok. 30 dag wędzonego boczku

– posiekana w kostkę cebula

– 3 duże suszone borowiki

– 3 – 4 ząbki czosnku

– szklanka śmietany

– kilka kropli mleczka skondensowanego niesłodzonego Gostyń

– kilka kropli mleka

– bazylia suszona (i jeśli mamy, to również świeża)

– oregano suszone (i jeśli mamy, to również świeże)

– odrobina świeżego lubczyku

– kostka rosołowa „grzyby leśne” lub wywar z grzybów leśnych

– masło klarowane

PRZYGOTOWANIE:

Namoczyć suszone grzyby w zimnej wodzie. Z wędzonego boczku odkroić skórę wraz z cienkim płatem smalcu, który posłuży nam do rozprowadzenia tłuszczu na patelni. Resztę boczku pokroić w małe kosteczki, postawić patelnię na ogniu i smarować ją równomiernie skórą boczku ze smalcem. Kiedy tłuszcz się rozgrzeje, wrzucić kosteczki boczku i smażyć kilka minut (aż przestaną być surowe i troszkę się zarumienią, ale nie na zupełnie suche skwarki). Przełożyć boczek do rondelka, a na patelni podsmażyć na maśle klarowanym cebulę wraz z wyciśniętymi ząbkami czosnku. Połączyć zeszkloną cebulkę i czosnek z boczkiem, podlać szklanką wrzątku, w której rozpuścimy kostkę „grzyby leśne”, dodać pokrojone namoczone borowiki oraz zioła i dusić ok. 10 minut. Na końcu zabielić śmietaną, mlekiem, mleczkiem Gostyń. W razie potrzeby zagęścić odrobiną mąki. Sos Carbonara podawać na makaronie spaghetti (nigdy nie łączyć sosu z makaronem w garnku – robimy to dopiero na talerzu!), posypany tartym parmezanem!;)